Zaczęło się od zobaczonego na murze w Cardiff napisu "Go home polish". Dziesięć lat później Michał Iwanowski narysował na mapie linię prostą do Wrocławia, kupił dobre buty i wyszedł ze swojego walijskiego mieszkania. W ciągu 105 dni przeszedł ponad 1900 kilometrów. Nam opowiada o wykluczeniu, medytacyjnym wymiarze wędrówki i o tym, gdzie jest dom.